Wszystko jest śmiertelne - z wyjątkiem ludzkiej głupoty. Poszukiwanie tożsamości, kobieta , judaizm, Białystok, koszerne dowcipy, przyjaźń, polityka po damsku

Kamm

wtorek, 28 lutego 2012

jpgMieszkaliśmy w domy należącym do mojej babci. Był to jedyny w sąsiedztwie dom murowany, z cegły. Pozostałe były drewniane.

W miasteczku był zamek Lubomirskich, właściciela posesji i kilku okolicznych wsi. Zamek był piękny, rodzina przyjmowała wielu gości. Bale i przyjęcia były częstym wydarzeniem.

Dom moich pradziadków był położony blisko placu targowego, w centrum miasta. W lutowy poranek 1846 roku, jak mówiono babci, jej rodzice byli w domu. Pradziadek był pobożnym Żydem. Tego dnia mówił swoje poranne modlitwy , nakryty szalem.Nagle gdzieś na zewnątrz , w okolicy rynku postał ruch i zamieszanie. Prababcia otworzyła drzwi, wyjrzała i zobaczyła setki wieśniaków uzbrojonych w kosy, kije i siekiery. Ktoś wbiegł w otwarte drzwi z okrzykiem „ Pomóżcie mi!”. Zamknęła spiesznie drzwi. Zgarnęła pradziadkowi modlitewny i owinęła nim głowę mężczyzny. „ Twarzą do ściany i módl się”. Potem szybko otworzyła okno.

Za sekundę wieśniacy walili do drzwi. Otworzyła je. Wieśniacy wdarli się krzykiem „ gdzie jest szlachcic?” „ Wyskoczył przez okna i uciekł” – odpowiedziała. Pobiegli za nim i nikt nie pomyślał o „Żydzie” modlącym się pod szalem. Kiedy pościg oddalił się ukryła gościa w piwnicy póki nie zapadła cisza. Wieczorem okazało się, ze to właśnie pan zamku był ścigany i jeden z \członków rodziny przybył z podziękowaniami za uratowanie życia Lubomirskiego,

” Czym mogę się odwdzięczyć? Jak wynagrodzić? prababcia czego nie chciała i mężczyzna wyszedł.

W 1847 roku był wielki pożar w miescie. Zamek i centrum miasta spaliły się bądź były uszkodzone. Drewniany dom mojego pradziadka również spłonął. Dowiedział się o tym Lubomirski, wówczas mieszkający w Krakowie, kazał wybudować dziadkowi murowany dom w podziękowaniu za uratowanie życia.JPGjpg

Prababcia nie lubiła tego domu z cegły, więc miała inny, drewniany, wybudowany dla niej i rodziny, a dwa pokolenia później moja rodzina zamieszkała w nim. Wprowadziliśmy się do tego domu przed wojną. Był zimny i wilgotny. Zimą trzeba było zmagać się w oblodzonymi stromymi schodami. Dwie góry lodowe były po obu stronach schodów naszego domu.

Mój brat Leon postanowił cos z tym zrobić. Próbował złamać je za pomocą kilofa, ale po chwili przyszedł do mamy” „mamusiu, ja się źle czuję” powiedział i zemdlał. Matka położyła brata do łóżka i wezwała lekarza. Po badaniu i wysłuchaniu okoliczności wypadku zdecydował: „Zerwany mięsień sercowy, młody człowieku, teraz musisz zostać 2 tygodnie w łóżku i nie ruszać się wcale. Dam ci lekarstwo, które trochę pomoże uspokoić twoje serce. Jak tylko ruszyć się, zemdlejesz. Musisz leżeć absolutnie bez ruchu!” Aby mieć pewność , ze Leon słucha poleceń lekarza musieliśmy spełniać wszystkie życzenia!

Zima była bardzo sroga. Temperatura bardzo niska. Nasz mała piwnica pod kuchennym piecem była pewna węgla, ale mam musiała kupować wiązki drewna, żeby móc rozpalić ogień. Kiedy wróciła do domy z wiadrem i próbowała otworzyć drzwi, jej palce przykleiły się do metalowej klamki. Musieliśmy wyjść i chuchać na jej palce, aby uwolnić je. MY , dzieci zostawialiśmy w domu, zabawiając się pracami ręcznymi, takimi jak robienie na drutach, wyszywanie, haftowanie, podczas gdy Leon bawił się cały czas drewnianymi żołnierzykami. Moje lalki były szmacianie, mebelki z pudełek po zapałkach, ale radości z zabawy było mnóstwo i na długie godziny. kiedy przychodziła ciotka Helena z wizyta, matka podkreślała: „popatrz na nią, ma prawie 11 lat, a ciągłe bawi się lalkami jak małe dziecko”

Ciotka odpowiedziała: „ Pozwól jej bawić się tak długo jak długo będzie czuła się dzieckiem, zdąży poczuć okropności tego świata” Jeśli chodzi o ten murowy dom mieszkałam w nim dopóki nie kazali nam wyprowadzić się do getta. O ile wiem nadal stoi. ( domu już nie ma, teraz w tym miejscu stoi szkoła)

środa, 08 lutego 2012

 jpg

 

Mania, prawie osiemnastoletnia panienka, była najstarszą z trojga dzieci. Była na ostatnim roku w liceum, jej ambicja było zdanie matury i studia farmaceutyczne na uniwersytecie. Uważano ją za dobrą uczennicę, jak samo jak jej kolegę Antoniego Wilka.

Każdego dnia w czasie lekcji czuła jego spojrzenia. Mania nie była zniewalającą pięknością, ale ładną i inteligentną dziewczyną. Długie czarne falujące włosy okalały jej jasną twarz, bez najmniejszej skazy charakterystycznej dla wieku dojrzewania. Ciemne błyszczace oczy z długimi rzęsami wysyłały ukradkowe spojrzenia wprost w stronę Antoniego, przypadkowo rozpalając ogniki pożaru w jego zyłach.

Nie potrafił już dłużej milczeć. Na przerwie podszedł do niej, aby jej to powiedzieć czerwieniac się przy tym jak gotowany rak.

„ Czy zechcialbys ze mna chodzic?”

„Chciałabym bardzo, ale musimy to trzymać w tajemnicy. Moi rodzice nigdy nie zgodza się na towarzystwo chłopaka innej wiary”

„Wyznacz czas i miejsce naszego spotkania”

„Spotkajmy się w niedzielę rano w lesie, ale będę musiała przyjść z moja młodsza siostrę, jako przyzwoitką”.

Ten tydzien przeleciał niczym trzask bicza, jak pociag ekspesowy, niedziela tuz, tuz. Mania zdołała mi powiedzieć:

”W niedzielę rano poprosimy mamę, aby pozwoliła nam pójsc na grzyby, ale nie bądź zdziwiona, jeśli spotkasz tam mojego kolegę z klasy, Antoniego.”

„ Nie martw się, nic nie powiem mamie, tylko nie zapomnij przynieść mi dobrej książki do czytania, a ja zostawię was samych co najmniej na dwie godziny”

Nadeszła niedziela. Mania przyszła do matki zpytaniem” czy możemy isc do lasu na grzeby, w nocy padało, więc będzie sporo grzybow pod drzewami”

Mama dala mam koszyk i poszlismy.Gdy weszlismy do lasy Antek już tam był i czekał. Był to wysoki, przystajny chlopak z brazowymi włosami, niebieskimi oczami i jasna cerą. Przywital się z nami. Mania wyjeła ksiazkę i podała mi ja. „ Nie martw się, będę w poblizu”

Ksiazka była bardzo ciekawa. Odgłosy szczesliwego smiechu i gram rozmowy przeszkadzily mi się skoncentrować. Po pewnych czasie Mania i Antoni dołaczyli do mnie i razem zaczelismy szukac grzybów. Taka sama sutuacja powtarzała sikę przez kilka kolejnych niedziel. Mania i Antek całowali się i trzymali za ręce. Na pewno tez się dotykali, ale byli zbyt młodzi i zbyt dobrze wychowani, aby ich romans przekroczył ogólne przyjęte zasady.

Pewnego dnia bomba wybuchła! Po powrocie do domu rodzicie czekali już na nas z minami przypominajacymi ciemne chmury przed burzą.

„Czy moglabys poorisic swoja siostrę, aby opusciła pokój?” Kiedy Mania i rodzice zostali sami przesłuchanie rozpoczeto:

”Słyszelismy, ze spotykasz się z katolikiem, Antonim, Czy to prawda?” Mania nie miała innego wyjscia, tylko przyzwac się.

” Kto wam powiedział?”

„Sąsiad widział was trzymajacych się za ręce”

„Tak , widziałam się z nim. To jest dobrze wychowany chłopak i mój szkolny kolega”

„Musisz natymniast przestać go widywać. Dobrze wiesz, ile zmartwienia dostarczyłaś nam”

„Nie, ja z niego nie zrezygnuję. Nie zrobiłem niczego, czego musiałabym się wstydzić, kocham go i on kocha mnie”

Ojciec po prosty się wściekł. Po raz pierwszy w zyciu zachował się sadystyczne w stosunku do wlasnego dziecka. Podniosł rękę i uderzyl Manię w twarz.

„ Będziesz robiła co ci każę. Nie wolno ci więcej widywać tego chłopca. Zabraniamy ci. Nie przynoś wstydu własnej rodzinie.”

Matka chwyciła jego rękę i popchnęła do sąsiedniego pokoju ”Ona wie, co ma robić”.

W poniedziałek Mania poszla do szkoły w czerwonymi oczami i sinym policzkiem. Kiedy Antek ja zobaczył pobladł jak papier. Po skonczonych lekcja podszedł do niej, a Mania wyszeptała:

” nie możemy się więcej spotykać”

Zrozumiał, ale nie chciał się poddać. Zaczał bombardować ją listami, na które nie odpowiadała. W koncu tygodnia podal taki list przekazywane z ławki do ławki, wprost w stronę Mani. Nauczycielka zauwazyla to i pochwycil. Po przeczytaniu listu powiedziała do klasy:

”Proszę czytajcie dalej. Ja muszę zanieść tę notatkę do dyrektora szkoły” Po kilku minutach Antoni został wezwany przed oblicze prycypała, który przyjrzał się Antoniemu sarkastycznie i groznie powiedział podajac list: „Czytaj głosno!”

Najdrozsza Maniu!

Nie odpychaj mnie, proszę! Nie mogę zyć bez Ciebie. Wiem, ze Twoi rodzicie zabraniają Ci widywać się ze mną. Jeśli kochasz mnie tak, jak ja Ciebie, nie powinnaś ich słuchać, ani spełniać ich życzeń. Mówię to ze szczerego serca. Każdej bezsennej nocy widzę Ciebie i boję się , ze kiedy otworzę oczy Ty znikniesz. Błagam Cię, odpowiedz, ze wszystko będzie w porządku i ze będziemy razem. Moje życie bez Ciebie nie jest niczego warte! Jeśli nie odpowiesz, nie miał innego wyjścia tylko zabić się. Jeśli zdecydujesz, ze nie będzie żadnej więcej odpowiedzi, będę musiał pożegnać się na zawsze, nie zobaczysz mnie już nigdy w tym zyciu. Z wielka miłością, kochający Antoni.

Prycypał był wzruszony, ale zdawał sobie sprawę, ze nie wolno ulegać emocjom, należy zachować dyscyplinę, szczególnie w tak dużej szkole.

„Antoni, jesteś inteligentnym i bardzo obiecującym chłopcem, dlatego z ogromnym smutkiem muszę ciebie usunąć ze szkoły. Idź, spakuj swoje ksiązki i nie przychodź do klasy w poniedziałek.”

Antoni wrócił do swojej sali ze spuszcząna głową. Nie spojrzał na nikogo. Zabrał swoje książki i wyszedł. Z plotek krążących po szkole Mania dowiedziała się, ze opuścił kraj.

Gdy wojna wybuchła, a z nia Holokaust, Mania została zabita, ale ja żyję. Wojna dobiegła końca, pojechałam zyć w Izraelu. Pewnego dnia czytałam gazetę w języku polskim, gdy natknęłam się na wiadomość:

„Poszukuję Mani Kamm z Dabrowy Tarnowskiej. Ktokolwiek zna jej miejsce pobytu proszony jest o kontakt z Antonim Wilk w Toronto, w Kanadzie” i tu adres.

Natychmiast odpowiedziałam na tęn komunikat i poinformowałam o śmierci mojej siotry.

Napisał mi w odpowiedzi: ”Pamiętam Cię. Byłaś przyzwoitką siostry. Z ogromnym smutkiem przeczytałem Twój list, ale wcześniej słyszałem o zbrodni popełnionej przez nazistów w waszym mieście. Spodziewałem się najgorszego”.

piątek, 03 lutego 2012

Napisane w pierwszej osobie wspomnienia młodej dziewczyny, żyjącej w małym miasteczkuwe wschodniej Polsce, przed wybuchem II wojny światowej. Życie codzienne jego mieszkańców toczy się według starych zwyczajów i zasad żydowskich, aż do najazdu okupantów.

Wtedy stanęliśmy w obliczu restrykcji, głodu, utraty rodziny, majątku, godności na długie 6 lat. Moja rodzina próbowała uniknąć śmierci ukrywając się na wsi. Nasi gospodarze byli biednymi ludźmi w średnim wieku – brat i siostra, mieszkający w oddalonym od wsi gospodarstwie.

Gdy naziści zaczęli polowanie na ukrywających się we wsiach Żydów, sytuacja stała się niebezpieczna. Byliśmy zmuszeni iść do getta. Tam czekały nowe niebezpieczeństwa, nawet codziennie zajęcia bywały groźne. Strach był najgorszy ze wszystkich ! W czasie likwidacji getta dwadzieścia osób z mojej rodziny rozstrzelano w jednej masakrze.

Troje z nas : mój ojciec, brat i ja uniknęliśmy śmierci w tej akcji, wydostając się z pułapki , zabierając jeszcze jednego szczęśliwca” z ulicy , wróciliśmy na wieś. Nasi gospodarze przywitali nas ze łzami i smutkiem w oczach. Następne dwa i pół roku spędziliśmy w uprzednio wykopanym bunkrze pod oborą , z małymi drzwiczkami bezpośrednio pod wymionami krowy. Bunkier nie był większy niż podwójne łóżko, nie było tam miejsca żeby stanąć, mogliśmy tylko siedzieć i leżeć. Prawie umarliśmy z głodu, kiedy zbliżał się front, był tuz za plotem, a wieś wypełniona była niemieckimi żołnierzami. Nie było żadnej możliwości dostarczenie żywności do bunkra.

Pewnego dnia nasza gospodyni została zatrzymania przez żołnierza gdy niosła wiadro z jedzeniem dla świń, a wewnątrz ukryła garnek z ziemniakami dla nas, włożywszy również 4 łyżki. ‘Dla kogo niesiesz to jedzenie?” „ Dla świń” „A od kiedy to świnie jedzą łyżkami?” Nie było żadnej odpowiedzi. Ten przypadek z żołnierzem uniemożliwił dostarczanie nawet minimalnej ilości pożywienia dla nas. Gdy nasza opiekunka doiła krowy szeptała:” wiem, ze jesteście bardzo głodni, ale wytrzymajcie… To już nie potrwa długo” .

Trwało jeszcze 6 miesięcy...

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Utwórz swoją wizytówkę free counters free counters
$35,634
Check yours?
Online Casino

I am an
Iris

What Flower
Are You?

Skopiuj CSS